Poligon artylerii fortecznej w Nowym Targu


Robert Kowalski

C.K. poligon artylerii fortecznej w Nowym Targu

Niewielu mieszkańców Podhala oraz Nowego Targu jest świadomych, że na terenie dzisiejszego lotniska sportowego pod koniec XIX w. powstał poligon artylerii fortecznej. Brak wiedzy nt. wynika z prozaicznego powodu, bowiem do dziś nie zachowały się w terenie prawie żadne relikty pozwalające go zlokalizować. Jednak baczny obserwator, świadomy gdzie należy szukać, może dostrzec zarośnie fundamenty budynków oraz leżące na okolicznych polach żeliwne odłamki rozerwanych pocisków. Pozostał również drewniany dom, w którym mieszkał komendant „garnizonu”.



Nowotarski poligon

Dokłada data powstania nowotarskiego zespołu militarnego nie jest znana, a jej ustalenie wymaga dalszych szczegółowych badań m.in. w archiwum wojskowym w Wiedniu. W wyniku jednak dotychczasowych kwerend w krajowych archiwach prowadzonych m.in. przez dr Beatę Kowalik, dr inż. arch. Krzysztofa Wielgusa oraz mgr Roberta Kowalskiego, udało się z dużym prawdopodobieństwem umiejscowić czas jej wniesienia. Wydaje się, iż miało to miejsce pomiędzy rokiem 1882 a 1886. Przyjęte cezury nie są przypadkowe. Za postawioną tutaj tezą przemawia bowiem fakt, iż każda inwestycja lokalizowana na gruntach miejskich zawsze była szeroko dyskutowano na posiedzeniach Rady Gminy. W księgach uchwał przechowywanych w Archiwum Państwowym w Nowym Targu próżno jednak szukać informacji na temat takiej debaty. Daje to dość jednoznaczną wskazówkę, iż wiadomości na temat jego genezy mogły znajdować się w zaginionym tomie, obejmującym lata 1882-1893. Do takich przypuszczeń upoważnia ponadto adnotacja pochodząca z kasowej dokumentacji gminy, dotycząca utwardzenia szutrem nawierzchni drogi biegnącej do strzelnicy w 1886 r.



Z tego samego roku pochodzi inna ciekawa informacja. Otóż, z okazji powrotu dekanatu nowotarskiego do Diecezji Krakowskiej, dla okazania radości użyto – jak zapisał kronikarz – „moździerzy, których echo odbijało się od Tatr”.



Natomiast w planie regulacyjnym miasta, zatwierdzonym do realizacji przez rajców w 1908 r. ulica łącząca most na Białym Dunajcu z terenami poligonu nosi już oficjalną nazwę Ulicy Strzelniczej.



Jak wskazują dotychczasowe badania, nowotarski poligon powstał na potrzeby budowanej od 1849 r. Twierdzy Kraków. Został on wybudowany na terenach dzierżawionych od miasta. Całość oddanego wojsku terenu obejmowała obszar 8 działek o łącznej powierzchni 164 morgów 797 sążni, czyli w przeliczeniu na współczesną jednostkę 94, 75 hektara.

W dniu 18 lutego 1911 r., na posiedzeniu rady gminy odbyła się burzliwa debata nad przedłużenia dzierżawy gruntów miejskich pod strzelnicę. W trakcie dyskusji Józef Grabowski zgłosił wniosek, żeby dalsze jej istnienie obwarować warunkiem wybudowania przez wojsko baraków, bowiem kwaterowanie żołnierzy i przechowywanie w czasie manewrów ich koni staje się dla mieszkańców bardzo uciążliwe. Kolejny mówca, Aleksander Lgocki, zasugerował aby do kontraktu wprowadzić zastrzeżenie, że w czasie nieobecności wojska w mieście gmina może dysponować wydzierżawionymi gruntami, zezwalając obywatelom na wypasanie, za stosowną opłatą, bydła i trzody. Głos zabierali jeszcze ks. Jan Bułat, dr Kazimierz Krotoski, Michał Mroszczak i Ignacy Pajerski, ale nie wiadomo jak ustosunkowali się do przedstawionych propozycji.



Ostatecznie postanowiono przedłużyć dzierżawę na okres 20-25 lat. Wojsko uiszczać miało 25 koron od każdego morga gruntu, co dawało kwotę 41200 koron, przeznaczoną przez rajców na fundusz budowy nowego kościoła. W umowie zaznaczono ponadto, że za niewygody spowodowane wyłączaniem z użytkowania na czas ćwiczeń terenów bezpośrednio przylegających do strzelnicy o powierzchni 210 morgów 564 sążni (121, 16 hektara), tworzących pas ochronny, skarb wojskowy będzie musiał zapłacić gminie 6 koron od morga, czyli razem 1263 korony 38 halerzy. W kontrakcie postanowiono uwzględnić wniosek Aleksandra Lgockiego. Znaleźć się w nim miała również informacja, że gdyby w czasie trwania dzierżawy powstała linia kolejowa Nowy Targ- Krościenko-Szczawnica, biegnąca przez tereny będące przedmiotem ustaleń, wojskowość nie może domagać się z tego tytułu od miasta żadnej rekompensaty. Na koniec radni wyrazili przekonanie, iż wszystkim właścicielom gruntów na Czerwonem, należą się odszkodowania za utrudnienia w prowadzeniu prac polowych.



Jak obydwie strony wywiązywały się z warunków umowy, niestety nie wiadomo. Czy miejscowa ludność z pokorą znosiła przeszkody dyktowane względami bezpieczeństwa? Poważne niedogodności związane z odgłosami armatnich wystrzałów i konieczność kwaterowania pod swym dachem żołnierzy również pozostaje zagadką. Trudno wyobrazić sobie, aby symbioza ta miała bezkonfliktowy charakter, biorąc pod uwagę chociażby lakoniczną wzmiankę podaną przez autorów najstarszej monografii miasta, na temat zapadnięcia się do prywatnych piwnic sięgających pod ul. Sobieskiego ciężkich dział austriackich przetaczanych na strzelnicę. Zdecydowany sprzeciw społeczeństwa wywołały próby zorganizowania manewrów w okresie żniw- w sierpniu 1911 r. W sprawie tej burmistrz interweniował u władz wojskowych i w starostwie, uzyskując zapewnienie, że w przyszłości nie będzie zaskakiwany podobnymi, nieprzemyślanymi decyzjami.



Zlokalizowanie poligonu w Nowym Targu część mieszkańców uznawała za rodzaj wyróżnienia, inni traktowali ją jak zło konieczne. Różnice zdań dość jaskrawo ujawniły się w trakcie debaty spowodowanej zgłoszeniem przez grupę radnych wniosku dotyczącego poczynienia starań o utworzenie w mieście koszar i przyjęcie wojska na stałe. Pomysł zyskał aprobatę burmistrza Józefa Rajskiego. Uznał on, że dla stolicy regionu będzie to kolejny powód do dumy, przede wszystkim jednak szansa na podniesienie ogólnego poziomu gospodarczego i jakości życia, dzięki pojawieniu się nowych odbiorców lokalnej produkcji rolnej i hodowlanej oraz drobnej wytwórczości rzemieślniczej. Poparcia dla inicjatywy udzielił również Bernard Hammerschlag. Z ostrą repliką wystąpili profesorowie gimnazjum: Jan Tadeusz Dziedzic, Edward Niezabitowski i dyrektor placówki Kazimierz Krotoski. Zauważyli oni, że realizacja projektu wymagać będzie dużych nakładów finansowych, obciążających budżety domowe ludności. Wyrazili ponadto przekonanie, iż stała obecność żołnierzy w mieście demoralizująco wpłynie na młodzież. Chociaż większość zebranych opowiedziała się za „ulokowaniem wojska w mieście”, żarliwą wymianę zdań pozostawiono nie rozstrzygniętą do czasu ustalenia przez burmistrza, czy władze wojskowe byłyby zainteresowane propozycją samorządowców. Do rozmowy nigdy nie powrócono, spór okazał się bezprzedmiotowy, bowiem w rok później cała prowincja znajdowała się już w samym środku potężnego konfliktu zbrojnego.

Tragiczne wypadki

Wyposażenie oddziałów artylerii w nowoczesne uzbrojenie wymagało od obsługujących je żołnierzy-kanonierów wszechstronnej wiedzy technicznej. Dlatego w armii Franciszka Józefa artyleria a tym bardziej artyleria forteczna była formacją elitarną i służba w niej przysparzała wiele splendoru, ale także znacznych apanaży. Służba w bateriach była jednak ciężka, wymagająca dużej wiedzy, ale również bardzo niebezpieczna. Dość często, zdążały się bowiem wypadki z niedoskonałym i zawodnym sprzętem, w wyniku których niejednokrotnie ginęli ludzie.



Pierwszego znanego wypadku doszło w Nowym Targu 18 czerwca 1913 r. Ukazująca się w tym czasie „Gazeta Podhalańska” odnotowała: „Około godz. 8 wieczór rozległ się przy ulicy Waksmundzkiej przeraźliwy huk. Jak się okazało, o tej porze wracało ze strzelnicy 16 żołnierzy 1 kompani 2 pułku artylerii wałowej, odbywającej od kilku tygodni ćwiczenia. Jeden z pośród tych żołnierzy – nie stwierdzono, który (...) – miał w torbie na chleb ośmiocentymetrowy nabój granatu, który znalazł na strzelnicy i wziął ze sobą na pamiątkę. Granat ten wskutek tarcia, czy też uderzenia karabinem nagle eksplodował. Skutki wybuchu były straszne. Na miejscu zginęli: Józef Blak, pochodzący z Rudnika, absolwent miejscowego gimnazjum, krewny i wychowanek proboszcza ks. Michała Wawrzynowskiego i artylerzysta Rudolf Langer ze Sternbergu na Morawach. Siła wybuchu była tak duża, że rzuciła wnętrzności i części ciała Blaka w promieniu 30 metrów. W okolicy powypadały szyby z okien. Rannych w wypadku zostało ponadto pięciu innych żołnierzy: Jan Noworyta z Krzeszowic, Henryk Beinhauzer zz Hischdorfu, Adolf Hoening z Benke, Aleksander Bajda z Brzeźnicy i Antoni Tomaszek ze Staudingu. Przypadkowa ofiarą zdarzenia stała się również pewna młoda dziewczynka, skaleczona lekko w nogę. Jak odnotowała dziennikarz „Gazety Podhalańskiej”, historia ta wywarła na nowotarżanach ogromne wrażenie.



Równie tragiczny w skutkach był wypadek jaki wydarzył się w czasie ćwiczeń 22 maja 1914 r. W czasie ostrego strzelania doszło do wybuchu w wyniku, którego na miejscu zginęło trzech kanonierów, kolejny zmarł w nowotarskim szpitalu z powodu odniesionych ran. Byli to:
• Michał Tymczyk, kanonier 3 pułk artylerii fortecznej z Twierdzy Przemyśla, lat 25, (ur. 1889) z Iwonicza Zdroju powiat Sanok, wyznania grekokatolickiego. Zabity przy strzelaniu z armat w dniu 22 maja 1914 r. Pogrzeb odbył się w dniu 24 maja 1914 r. (Poz.46/1914).
• Simon Rożak, 3 pułk artylerii fortecznej z Twierdzy Przemyśla lat 23, ( ur. 1891) z Miluiczan, wyznania gerkotalickiego. Zabity przy strzelaniu z armat w dniu 22 maja 1914 r. Pogrzeb odbył się w dniu 24 maja 1914 r. (Poz.47/1914)
• Bazyli Palijczuk, 3 pułk artylerii fortecznej z Twierdzy Przemyśla lat 24, (ur. 1890), wyznania grekoatolickiego. Zabity przy strzelaniu z armat w dniu 22 maja 1914 r. Pogrzeb odbył się w dniu 24 maja 1914 r. (Poz.48/1914)
• Michał Karoluk, 3 pułk artylerii fortecznej z Twierdzy Przemyśla, lat 24, (ur. 1890) w Rudniku, wyznania grekoatolickiego. Ciężko ranny podczas ćwiczeń z ostrym strzelaniem 22 maja 1914 r. Zmarł z odniesionych ran w nowotarskim szpitalu 23 maja. Pogrzeb odbył się w dniu 26 maja 1914 r. (Poz.49/1914)



Pogrzeb tragiczne zmarłych żołnierzy odbyły się w Nowym Targu w niedzielę 24 maja 1914 r. Prowadził go proboszcz nowotarski Michała Wawrzynowskiego, w asyście wojskowego kapelana. Uroczystości pogrzebowa przekształciła się w wielką manifestację. Uczestniczyli w niej liczenie mieszkańcy miasta oraz okolicznych miejscowości jak również przedstawiciele organizacji społeczno-kulturalnych z pocztami sztandarowymi, młodzież szkolna i gimnazjalna, władze powiatowe i miejskie, orkiestra Straży Pożarnej, orkiestra wojskowa z Krakowa oraz rodziny i przyjaciele zmarłych. Podobny przebieg, dwa dni później, miały uroczystości pogrzebowe ostatniego z czterech tragicznie zmarłych żołnierzy. Kondukt pogrzebowy przemaszerował z kościoła św. Katarzyny na nowotarski cmentarz gdzie spoczęły jego doczesne szczątki.

Początek końca – poligon w latach 1914-1926

W latach Wielkiej Wojny na terenie strzelnicy nadal przeprowadzano ćwiczenia oraz stacjonowały oddziały wojskowe. Tu znajdowały się m.in. magazyny amunicji i żywności. W tym okresie, ok. 1917 r., wzniesiono kolejne baraki dla wojska, z drzewa sprzedanego przez władze Nowego Targu.

Rok 1918, przyniósł Polsce niepodległość. W całym kraju przejmowano obiekty wojskowe, lotniska, koszary. Euforia zwycięstwa ogarnęła również mieszkańców stolicy Podhala. Dawni legioniści i żołnierze polscy pod komendą kapitana Ottokara Brzeziny odebrali broń okupantom, opanowali wojskowe baraki na Czerwonem i magazyny.



W listopadzie i grudniu 1918 r. na terenie strzelnicy rozpoczęto formowanie 1 pułku artylerii górskiej, który uczestniczył m.in. w rajdzie wojsk polskich na Spisz docierając m.in. w okolice Lubowli a następnie brał udział w wojnie polsko-rosyjskiej 1920 r. W grudniu 1919 r. do Nowego Targu przybył jeden z polskich pociągów pancernych "Hallerczyk". Odbył on kilka strzelań na plac ćwiczeń nowotarskiego poligonu. Zajęcia nie zostały jednak zakończone, kiedy przyszedł rozkaz o przesunięciu pociągu na Śląsk Cieszyński, gdzie wziął udział w walkach z Czechami.



W wyniku reorganizacji artylerii w przeprowadzonej w 1921 r. w Nowy Targ stacjonował 1 dywizjonu 1 pag, podległy bezpośrednio Naczelnemu Dowództwu. Dywizjon miał na swym wyposażeniu haubice 100 mm wz. 16 po 3 w każdej baterii. Na początku 1926 r. Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych podjął decyzję o likwidacji nowotarskiego garnizonu. Władze miasta z burmistrzem Józefem Rajskim w dniu 16 marca 1926 r. uroczyście pożegnały dowództwo garnizonu oraz stacjonujących tu żołnierzy. Teren i budynki zostały zwrócone gminie. Tym samym ostatecznie zakończyła swoją działalność nowotarski poligon.



W Instytucie i Muzeum gen. Wł. Sikorskiego w Londynie, zachowały się ciekawe dokumenty, mogące sugerować, iż obiekty poligonu były przez pewien czas, na przełomie 1938/39 wykorzystywane przez Oddział II Sztabu Głównego. Według nich miały się tu szkolić polskie grupy dywersyjne działające na pograniczu polsko-czeskim oraz Rusi zakarpackiej a także członkowie tzw. dywersji pozafrontowej. Kwestie te wymagają jednak dalszych badań.